mlodedrwale - arcyciekawy i przewspaniały blog o wszystkim

Wszystkie

Witam!

Jako że ostatnio wiele mówi się o akceleratorach cząstek elementarnych, pomyślałem więc, że dobrze było by zgłębić ten temat i przybliżyć go także szanownemu Czytelnikowi! Niestety, już po krótkiej lekturze branżowej prasy zorientowałem się, że akceleratory cząsteczek to jeden, wielki i w dodatku drogi pic na wodę! Akcelerator taki, nie dość że zajmuje dużo miejsca, to jego funkcjonalność ogranicza się do przyspieszania mikroskopijnych cząsteczek, czyli do niczego się nie przydaje, nie na darmo mistrz Miyagi bez przerwy powtarzał: “a na co mje ten akcelerator”.

Ja, aby nie wystrychiwać Czytelnika na przysłowiowego dudka postanowiłem opublikować własny projekt takiego akceleratora do samodzielnego montażu (z angielska “diy” – do it yeast*).

Do budowy naszego akceleratora potrzebne będą następujące elementy:

  • drut o średnicy fi, ale może być 1,5 mm
  • drut o innej, mniejszej średnicy (potrzebny do wykonania cząsteczek do akceleratora)
  • jakieś obcęgi sekatory , czy jak tam te narzędzia się nazywają
  • gumki recepturki (dostępne w najlepszych aptekach)

Gdy zgromadzimy potrzebne elementy możemy zabrać się do roboty!

Najpierw odcinamy kawałek drutu odpowiedniej długości i zginamy go w połowie za pomocą narzędzi wymienionych wcześniej:

Dalej przydajemy kształtu naszemu akceleratorowi:

Teraz czeka nas najtrudniejsza część, mianowicie z elementów szczytowych akceleratora zdejmujemy, uprzednio nacinając gumowe osłony i przewlekamy przez nie końcówki przeciętej gumki recepturki:

Dalej nakładamy gumowe osłony na nieosłonięte części akceleratora:

Akcelerator gotowy!

Teraz potrzebujemy jeszcze cząsteczek, żeby akcelerator miał co przyspieszać!

wykonujemy go z cienkiego drutu wg. rysunku:

No i to wszystko! Jeśli nie wiesz jak akcelerator uruchomić, nie masz 18 lat lub jesteś bezmyślnym kretynem zapomnij o wszystkim, co tu przeczytałeś!

*zrób to drożdżu



komentarzy 9

  1. kerunk pisze:

    Pięknie! Zamiast przybliżeń naukowych zawiłości znów oglądamy broń! Doprawdy, iście mordercze instynkty przemawiają przez Autora. Kto wie, może to efekt tak zachwalanego aktu apostazji…
    Gdyby nie fakt, że znajduję się obecnie w przestrzeni wypełnionej muzyką z odległej i sprośnej Tajlandii, doznałbym zapewne nielichego szoku i ogólnego osmętnienia, szczęśliwie miłe uchu dźwięki z prowincji Isan koją nerwy, niwelują rozdrażnienie, przeganiają bóle głowy, stóp i nerek, przy ich delikatnych liniach melodycznych łagodnieją nawet dzikie świnie, boskie te akordy zapewniają również tężyznę fizyczną, dobrobyt, rozwój szkolnictwa, a nawet, o czym nie każdy wie, niekwestionowane przewodnictwo w wydobyciu rudy technetu.

  2. nat pisze:

    Dzien dobre rano, tu Wuj Złota Rada. Ponieważ na fuwie nie można
    pracować (bo Pan Dozorca olewa coś, pewnie te cholerne puchy z topoli),
    to może kilka zgrubsza ciosanych zdań, tytułem, nieprawdaż, komentarza.
    Otóż sięgnijmy do historii, ktora, jak wiadomo z podstawowego kursu
    łaciny, jest magistrem życia. Mała dygresja: łacina” skojarzyła mi się
    ze starą, znoszoną łatą. Podobnie jak psina. No dobrze, wracam do ad remu.
    Za moich czasów narzędzie opisywane w prześwietnym artykule
    Akcelerator cząsteczek” nosiło miano haclówy, strzelało się bowiem
    haclami (to te zgięte kawalki drutu, w izolacji bądź bez, niekiedy co
    gorsza dla niczego się niespodziewających celów — zgiętymi szpilkami,
    tzn. do szycia, a nie butami czy też niegdysiejszym periodykiem).
    Pamiętam jak dziś, w III klasie podstawówki kolega został postrzelony
    w czasie lekcji języka polskiego w ucho i to właśnie haclem ze szpilki.
    Pikanterii sprawie dodaje fakt, że strzelającemu cała owa sprawa
    spełzła po upieczeniu się na panewce — jego mama uczyła w tejże
    szkole (i to rosyjskiego ;). Więc nawet uwagi nie dostał do dzienniczka.
    z kolei skromnej osobie piszacej te słowa wpisano niegdyś Włodek
    zjeżdża po schodach na pupie”, co było prawdą — zabawa była
    prześwietna, ale dlaczego od razu uwaga? Morał: świat bywa okrutnie
    niesprawiedliwy.
    Na zakończenie mała uwaga: Autor zapomniał o estetycznej i
    wzmacniającej konstrukcję urządzenia obmotce z cieńszego drutu w
    kolorowej izolacji. I druga: numer z rudą technetu doceniam jako
    exchemik.
    Ponieważ piszę już długo i nie do końca na temat, a topolowe puchy
    zostały już podlane i przestaly się gonić przy lada wietrze, zatem do
    pracy, do boju o dr@.

    Dla zainteresowanych trudniejszy rebus: <guten>

  3. df pisze:

    a co to za brak weny?

  4. mlodedrwale pisze:

    Witam! Brak weny spowodowany był tym iż rozwiązywałem rebus Nata! Na szczęście dzisiaj udało mi się go rozwiązać! Odpowiedź brzmi: “Gutentag”, znany wynalazca ruchomej czcionki (czyli takiej, która się gubi, nie można jej znaleźć i wszyscy w drukarni się wściekają i przeklinają wtedy biednego Gutentaga).

  5. wuj nat pisze:

    dzien dobre rano,

    no coz, tak trudne rebusy dojrzewaja w umyslach trudnych, i,
    o zgrozo, wgladu w konsekwencje takich poczynan ani troche
    te zdziadziale mozgi nie maja, gdzie im..

    pozostaje mnie tylko przeprosic cala rzesze czytelnikow, jako
    ze zdalem sobie sprawe, ze spowodowalem okrutny przestoj
    na tak waznym odcinku pracy u podstaw. jako przeprosiny
    uprasza sie przyjac zdjecie z ostatniej burzy w miescie
    stolecznym — Pradze. http://www.fuw.edu.pl/~nat/piorun.jpg

    co ciekawe, kara za owa dywersje dosiegla mnie juz wczoraj
    — zapomnialem o ryzu na ogniu (przyslowiowym, bo elektrycznym)
    i niestety solidnie sie zjaral. na swoje usprawiedliwienie mam
    jedynie ten fakt, ze pracowalem usilnie, starajac sie ustatlic
    znak ekspansji pewnego pola wektorowego. ale i tak poleglem
    z kretesem (brat Krtka, na rzeczy, bo pracuje w Pradze), a
    z ryzu zostalo troche wegla i garnek do wyszorowania… taki
    juz los czlowieka Szolochowa.

    niemniej drugi ryz rano zrobilem i wlasnie zajadam i udaje
    sie na sciane, bo, jak mawiali praslowianscy wspinacze z gor
    zwanych dzis Jura, “Klettern muss sein”.

  6. mlodedrwale pisze:

    Po pierwsze, palenie ryżu, to antysocjalistyczna dywersja:
    http://niniwa2.cba.pl/sadzimy_ryz.htm
    Po drugie, czy ten Krtk to słynny czeski Krtek? Jeśli tak, to nie potrafię uwierzyć, że w Pradze mogło go zabraknąć!
    A co do ekspansji pola wektorowego, to coś to pachnie fizyką, a o tej nauce (a także o dwu innych) mówi staropolskie przysłowie: Jeśli śmierdzi, to chemia, jeśli jest zielone, to biologia, a jeśli nie wyszło to fizyka!
    Po czwarte, zdjęcie działa czasem tylko! Klikałem kilka razy w losowym interwale i udało mi się obejrzeć je tylko raz!

  7. wuj nat pisze:

    tak, nie do konca wyszlo… no a z dzialaniem strony
    to wszystko jasne — przeciez, jak mawiali Grecy, nie
    mozna wejsc dwa razy do tej samej burzy.

  8. Znajomi pisze:

    Ciekawy wpis. Muszę go pokazać znajomemu, bo się tym interesuje 🙂 Oczywiście link na moim blogu już umieszczony 🙂

  9. surowa dieta pisze:

    Thanks a lot for sharing this with all of us you really know what you are talking about! Bookmarked. Please also visit my site =). We could have a link exchange arrangement between us!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.