Witam serdecznie!

Dzisiaj z okazji dziewiątego wpisu i tysięcznej odsłony mojego wspaniałego bloga, postanowiłem zdradzić Państwu przepis na doskonałą, przepyszną, one and only chałwę!

Do produkcji chałwy będą nam potrzebne następujące surowce:

  • sezam (takie ziarenka, nie zamek do drzwi),
  • miód pszczeli.

Z naszego kuchennego parku maszyn dobywamy:

  • patelnię,
  • elektryczny młynek do kawy (ja kupiłem kiedyś taki do mielenia saletry siarki i węgla drzewnego, ale po umyciu się nadaje!!!).

Bierzemy sezam i wrzucamy na patelnię (to było nie do przewidzenia, nie?) i podpiekamy na małym ogniu, aż sezam ZACZNIE zmieniać kolor. Ważne, żeby nie przypalić ani nawet nie zrumienić sezamu, gdyż chałwa będzie chałowa. Następnie czekamy, aż sezam przestygnie – najlepiej zdjąć go natenczas z patelni, bo nawet po zdjęciu z ognia pozostaje ona rozgrzana i może puścić nasz sezam z dymem.

Tatarata riki tiki minęło 10 minut, sezam ostygł więc wrzucamy go do młynka. Młynek na początku się zbuntuje, nie będzie chciał mielić sezamu, trzeba go będzie co chwilę wyłączać, żeby się nie spalił, ale mimo wszystko zmieli sezam na miłą dla oka i nosa, pachnącą chałwą i okrutnie gorzką masę.

Masę wyjmujemy z młynka i przekładamy np . do miski, w której zwykliśmy jadać müesli. Na każde 100 gram sezamu dajemy dwie łyżeczki miodu (albo zupełnie inną ilość) i mieszamy zawzięcie do otrzymania jednolitej słodkiej i gęstej masy. Odstawiamy do lodówki!
Chałwa gotowa!

Dziękuję, życzę smacznego i zapraszam do obejrzenia moich innych, jeszcze ciekawszych przepisów: KLIK

 

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami opisem Upiora, zamieszczonym w Encyklopedii Staropolskiej Trzaski, Everta i Michalskiego w opracowaniu Aleksandra Brücknera z roku 1939.

Upiór, upierzyce (bo to poprawna forma), nawiedziły Polskę stosunkowo późno, w XVII i XVIII w., za to w

takiej ilości, że światłe duchowieństwo występowało urzędowo (za co np. Drużbacka biskupowi krakowskiemu Załuskiemu dziękowała) przeciw tej zarazie, którą nasze duchowieństwo nieraz raczej popierało. Nazwa ruska upir już w r. 1049 wymieniona, oznacza dosłownie „nie ptak”; rzecz starsza niż Ruś; u nas strzyga (z łaciny dla obojej płci) albo wieszczyca. Obie nazwy polegają na powszechnym mieszaniu demonów wszelkich.

Właściwy upiór-strzyga, to martwiec wychodzący nocą z grobu i nawiedzający najpierw rodzinę, potem sąsiadów, aby im krew wysysać. Starożytność strzygi znała jako ptaków nocnych (trupów palono, więc sami wracać nie mogli), ostrymi dzuóbami do krwi się dobierających. Ksiądz Jan Bohomolec w dziele „Diabeł w swojej postaci” 1772r. wyliczał środki przeciw nim stosowane, jak np. łajno świńskie włożyć mu w usta;

najzwyklejszy: odkopać, głowę uciąć rydlem lub łopatą, między nogami położyć serce kołem osikowym przebić, albo ciało spalić; krew upiora z byle napojem zmieszawszy wypić, wreszczie ciało na twarz położyć a ręce związać. Przebijano także głowę długim gwoździem.

Wampir, nazwa bułgarska, to samo słowo co upiór rozszedł się po europie z Bałkanu w w. XVII i ożywił dawną  falę obłędu nowym przylewem.

Wierzono też, że to diabeł wstąpił w trupa; upiór nie miał kości, twarz krwią obrzękła, byle przypadek niefortunny przy pogrzebie zwłok (np. kot je przeskoczył) mógł trupa w wampira obrócić; tak kończyli i czarownicy, wieszcze i i., szczególnie, jeśli im się nie powiodło przed zgonem udzielić swej wiedzy następcy.≫

 

W sumie nie wiem jak to sklasyfikować, nie mam pojęcia co to za pan, nie wiem kto to jest Rodzeń, ani doktorem jakich nauk jest bohater. Miałem też na blogu nie umieszczać filmików z youtube.

Zmieniłem zdanie gdy zobaczyłem TO:

Jak ktoś wie co to jest to spt to proszę o info!

 

Witam ponownie!

Dzisiaj postanowiłem odświeżyć mój stary artykuł z dziedziny informatyki stosowanej. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że informatyka jest jedną z tych dziedzin, w której od wieków nie zanotowano większych zmian, dzięki czemu artykuł jest nadal aktualny.

Oto ten artykuł:

Jak założyć własny hub?

Tysiące, ba nawet miliony użytkowników huba pyta mnie codziennie: „hej, stary, jaką marchew lubisz najbardziej?” Niestety nie odpowiem tu na tak osobiste pytanie. Za to postaram się dać odpowiedź na inne pytanie nurtujące gości -=GumIbarA=- mianowicie: „Jak założyć własny hub?”

! Musisz pamiętać że nie jest to zadanie łatwe! Nawet informatycy mający wieloletnie doświadczenie w hodowli patyczaków (phasmodea) często nie radzą sobie z tak trudnym zadaniem!
1. Do założenia huba potrzebny będzie przede wszystkim komputer:

Najnowszy komputer przywieziony przedwczoraj prosto z krzemowej doliny! O jego zaawansowaniu świadczy niepodłączona mysz i klawiatura – użytkownik porozumiewa się z maszyną za pomocą telepatii!

2. Potrzebne będzie także połączenie z globalną siecią WEB, zwaną także INTERNETEM
do podłączenia się z WEB służy modem np. taki jak na zdjęciu:

Jest to najmłodsze dziecko Chińskich Inżynierów. Modem składa się z: A) anteny nadawczej B) anteny odbiorczej i C) jednostki sterującej.
Jak widać jest to kompaktowe urządzenie.

3. Tu zaczynają się schody, ponieważ bardzo trudno podłączyć modem do komputera. Dla ułatwienia postanowiłem umieścić schemat takiego połączenia:

Autor studiował nauki komputerowe w uniwersytecie Hare-Krischna 17 lat, tylko dzięki temu udało mu się uniknąć błędów przy połączeniu klocków tej elektronicznej układanki!

4. Zaryzykuję stwierdzenie, że teraz czeka nas (was) najtrudniejsza część zadania, mianowici napisanie oprogramowania sterującego hubem. Autor wiele lat zajmował się tym zagadnieniem, może więc polecić odpowiedni język do napisania programu. Tym językiem jest powszechnie ceniony język A (Arabski):

Fragment programu odpowiedzialny za bezpieczeństwo huba. Zwróć uwagę na wstawki w Grece.

Program autora został napisany przy użyciu niezwykle popularnych w dzisiejszych czasach elementów GUI (graficzne międzymordzie użytkownika) okienko główne programu powinno wyglądać mnieh więcej tak:

W oczy rzuca się estetyczny wygląd i łatwość obsługi programu.

6. Jeśli komuś udało przebrnąć przez wszystkie te niezwykle skomplikowane kroki, a wierzę że tak, to stał się właśnie dumnym posiadaczem własnego huba!”

No i to by było na tyle! Mam nadzieję, że to wiekopomne dzieło będzie nadal pomocne młodym, starym i sędziwym informatykom.

Jak znajdę czas, to napiszę krótki tutorial o zimnej fuzji w lodówce.

Pozdrawiam tradycyjnym „tymczasem”.

Tymczasem.

 

Niniejszym oświadczam, że koleżanka Danuta Fukowska obiecała mi zaprojektować nowy Layout do bloga. Niewywiązanie się z obietnicy wiąże się z karą chłosty i innych perwersyjnych tortur!

 

Dzisiaj postanowiłem przedstawić Państwu mojego kota. Został on wyprodukowany przez Lubelską Fabrykę Kotów Małometrażowych jest to model  raczej z niższej półki. Egzemplarz ten został wyposażony przez producenta w skórzaną tapicerkę wykończoną dość estetycznym biało-czarnym futerkiem, niestety liniejącym dość potężnie, dalej w skład wyposażenia wchodzą cztery łapy, po jednej na każdym rogu tułowia, przestrzeń między nogami kota zajmują kolejno: lewy bok, głowa, prawy bok i ogon. Głowę wyposażono w różnorakie sensory, niestety, są one na tyle mało sprawne, że czasami zastanawiam się czy nie lepiej by było, jakby kot ten posiadał zamiast głowy drugi ogon.

Poniżej przedstawiam kilka zdjęć tego osobnika:

Na tym zdjęciu widać skupienie myśliwego, czekającego na swoją ofiarę, potrafi on tak siedzieć wiele godzin wpatrując się w róg kanapy i czekając aż wyskoczy zza niego młody, niczego nie spodziewający się gronostaj lub inny kandydat na ofiarę. Niestety jest to czas stracony.

04-sty-2008 12:19, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 4.0, 28.0mm, 0.05 sec, ISO 800

Tutaj zdjęcie wykonane po przebalowanej nocy!

A to zdjęcie wykonane w ostatniej pracy kota, kiedy pracował w rzeźni jako młodszy asystent do spraw utylizacji odpadów ciekłych i częściowo skrzepłych.

© 2012 mlodedrwale Suffusion theme by Sayontan Sinha