Witam ponownie miłośników mojego ostrego jak brzytwa Ockhama pióra i ciętego jak kwiaty humoru! Moja przydługa nieobecność spowodowana była wzrostem popytu na czas, niepołączonym ze wzrostem jego podaży! Sytuacja ta już uległa poprawie, więc myślę, że teraz artykuły będą pojawiały się częściej. Na jutro na przykład postanowiłem opisać wykonanie akceleratora cząsteczek z kawałka drutu i gumki recepturki (poważnie!!).
Dzisiaj, aby przypomnieć o sobie postanowiłem przywalić z grubej rury i przedstawić najnowsze dzieło inżynierów o skórze w kolorze kurkumy, a mianowicie jest to samopał w kształcie parasola, zresztą jako że jedno zdjęcie wystarcza za kwadrylion słów (a co dopiero trzy zdjęcia!) – oto on w pełnej krasie:
Tak proszę państwa, urządzenie genialne w swojej prostocie, a jakże użyteczne!
Jako że blog mój ostatnio został zdominowany przez tematykę elektroniczno-informatyczną, postanowiłem dziś odświeżyć atmosferę i napisać o czymś zupełnie innym!
Od lat ludzie zastanawiają się, co jest lepsze, życie na wsi czy w mieście, do jakich by się wniosków nie doszło, łatwo zorientować się, że oba warianty mają swoje niezaprzeczalne zalety. Właśnie jedną z najważniejszych zalet życia na wsi chciałbym dzisiaj przypomnieć. Nie chodzi mi tu o świeże powietrze, tani cukier, piękne widoki, czy inne dyrdymały, mam na myśli Kontakt z Naturą! Mieszkańcy wsi najczęściej nawiązują kontakt z naturą za pomocą hodowli. Cóż może być wspanialszego i dającego więcej radości niż opieka nad naszymi braćmi mniejszymi? Na doglądaniu ich od urodzenia, karmieniu, obserwacji ich rozwoju, troski o ich byt, by w końcu je zarżnąć, obedrzeć ze skóry, porąbać i zjeść ze smakiem! Niestety, mieszkańcy miast są takich rozrywek pozbawieni, ale na szczęście nie wszystko stracone, od dzisiaj dzięki mnie i oni będą mogli sobie coś pohodować, zamknąć w słoiku, przytapiać, by w końcu np. przypiec i zjeść!
Jako, że raczej nikt nie chciałby trzymać w mieszkania stadka dorodnych prosiaków, ani tym bardziej kłaść się spać z kurami, nie będę opisywał jak wygląda chów tych zwierząt, skupię się natomiast na wychowie i utrzymaniu stadka soczewic, ale sprytny czytelnik może zaadaptować metody do hodowli innych roślin!
Aby rozpocząć przygodę z hodowlą niezbędne nam będą:
słoik
nasiona soczewicy (ale mogą być też np. fasolki mung, słonecznika, soi czy innego szajsu, jednakże hodowla nie będzie wtedy hodowlą soczewicy)
woda
opcjonalnie gaza i gumka recepturka
Słoik jakiego będziemy potrzebować można opisać krótko: czysty słoik litrowy lub większy bądź mniejszy.
Nasiona możemy kupić w sklepie ze zdrową żywnością, ale ja np. kupiłem nasiona soczewicy w Tesco i też działają, natomiast nasiona fasoli z Tesco słabo kiełkują.
Woda jak woda, polecam taką czerpaną z najgłębszych pokładów rurociągu miejskiego, jeśli nie chrupie i nie świeci – nadaje się!
A więc przystępujemy do działania:
Wsypujemy pewną ilość nasion do słoika:
Teraz w zależności od zdolności manualnych i ilości robactwa w domu możemy na otwór słoika nałożyć złożoną kilka razy gazę i przyczepić ją gumką recepturką (jak ktoś nie wie jak, to niech się raczej nie przyznaje).
Teraz zalewamy naszą hodowlę wodą:
i czekamy 2 – 3 godziny (przy fasolce i soi może być dłużej), tak aby nasionka namiękły, potem wodę wylewamy, ale tak by nasiona pozostały w słoju. Następnie codziennie rano i wieczorem nalewamy do słoja wodę, mieszamy i wylewamy wodę. Postępując w ten sposób, po pięciu dniach z tego co widać na pierwszym zdjęciu w tym artykule otrzymałem coś takiego:
W dzisiejszym fantastycznym wpisie opiszę jak skompilować i zainstalować linuksa na komputerze, którego nazwę wymieniłem w tytule!
Jako, że ADM5120P nie jest najbardziej typowym procesorem w komputerach biurkowych dystrybucja linuksa też nie będzie typowa, użyjemy mianowicie OpenWrt!
OpenWrt to dystrybucja przeznaczona specjalnie dla “małych” komputerów, głównie routerów i innego dziadostwa. Lista obsługiwanego sprzętu znajduje się tutaj:
Acha, teraz muszę zaznaczyć, że opis instalacji i konfiguracji, kompilacji czy czego tam bądź jeszcze dotyczy wykonywania tych czynności na komputerze z linuksem, z tego prostego powodu, że windowsa nie mam, nie rozumiem, nie potrafię!
Niestety, oficjalna, stabilna wersja Kamikaze (Kamikaze to nazwa aktualnie rozwijanej gałęzi OpenWrt) nie obsługuje ADM5120P, musimy więc ściągnąć niestabilną wersję przez Subversion.
No i zajęło to nam zaledwie kilka minut! Na ściągnięcie całej dystrybucji? Właściwie tak, ponieważ Kamikaze jest właściwie kolekcją łatek i plików Makefile i w zależności od tego jak skonfigurujemy nasz nowy system, Kamikaze ściągnie odpowiednie pakiety, sam skonfiguruje i skompiluje cross kompilator i zestaw narzędzi potrzebnych do budowy nowego firmware, a potem jeszcze rzeczone firmware wykona!
A więc do rzeczy! Najpierw musimy zlinkować pakiety, które ściągneliśmy, z głównym katalogiem Kamikaze tak, by konfigurator zdał sobie sprawę, z ich istnienia:
# ls
kamikaze packages
# ln -s $PWD/packages/*/* $PWD/kamikaze/package/
no i zaczynamy zabawę:
# cd kamikaze
# make menuconfig
Teraz naszym oczom ukaże się:
Interfejs wyglądający i zachowujący się identycznie jak ten od konfiguracji jądra linuksa!
I to w zasadzie wszystko! w menu możemy wybrać jeszcze kupę oprogramowania, z wielu programów możemy zrezygnować (nie będę opisywał poszczególnych, dostępnych programów, bo każdy miłośnik linuksa powinien mniej więcej wiedzieć do czego jaki program służy i jaki jest mu potrzebny), ale to nieważne, ważne jest, że po tak krótkiej konfiguracji możemy przejść do budowania naszego nowego systemu!
# make
Teraz w zależności od szybkości komputera poczekamy sobie – u mnie przy łączu 1mbps i dość śmigłym kompie trwało to ponad godzinę i powstało ponad 130000 plików zajmujących 1,7 GB, a to liczby nie w kij dmuchał!
Po udanej kompilacji w katalogu “bin” odnajdziemy 3 pliki:
Na razie nie podłączamy routera do prądu!
Uruchamiamy program minicom:
# minicom /dev/ttyS0
i w “Ustawieniach portu szeregowego” ustawiamy:
E - Bps/Parzystość/Bity : 115200 8N1
następnie w “Modem i dzwonienie” zerujemy ciąg inicjalizujący. (możemy teraz zapisać konfigurację minicoma, jeśli mamy taką zachciankę)
Podłączamy router do prądu i szybko patrzymy na ekran konsoli – pojawi się napis:
ADM5120 Boot:
teraz wciskamy szybko trzy razy spację (mamy na to ok sekundy!) by zobaczyć kolejne menu:
Linux Loader Menu
====================
(a) Download vmlinuz to flash ...
(b) Download vmlinuz to sdram (for debug) ...
(c) Exit
Wciskamy “a” następnie wciskamy “Ctrl” i “a”, a potem “s” (tak jest w minicomie),. wybieramy protokół – xmodem, a następnie plik do wysłania, czyli wspomniany wcześniej: openwrt-adm5120-br-6104k-squashfs-xmodem.bin
Na tę czynność mamy ok. 5-10 sekund, ale mnie i tak zwykle pojawiają się jakieś błędy i transmisja “zaskakuje” dopiero za którymś z kolei razem!
Transmisja nowego firmware’u trwa kilka minut, w tym czasie plik zapisywany jest do ramu, dopiero po skończonej transmisji odbywa się automatycznie flashowanie i… znowu pojawia się znane nam menu:
Linux Loader Menu
====================
(a) Download vmlinuz to flash ...
(b) Download vmlinuz to sdram (for debug) ...
(c) Exit
Tym razem wciskamy “c” i patrzymy jak linux bootuje!
A Na koniec mała niespodzianka dla pewnego czytelnika, który uskarżał się na brak lamp w tym komputerze:
Tak jak wcześniej obiecywałem, dzisiaj napiszę jak wyposażyć płytę główną BR-6104K w port szeregowy!
Na szczęście, dzięki temu, że procesor ADM5120P wyposażony został w interfejs UART a producent zdecydował się wyprowadzić go na płytkę i zrobił nawet pady pod gniazdo, jest to zadanie banalne!
Na zdjęciu widzimy miejsce pod gniazdo JP2 (2 rzędy po 4 pady) gdzie piny spełniają funkcje:
Pin 1
Rx
Pin 2
+ 3,3V
Piny 3-6
Nie podłączone
Pin 7
Tx
Pin 8
GND – Masa
W pady te należy wlutować goldpiny (2 rzędy po 4):
I tutaj nasza praca (jeśli chodzi o modyfikację płytki) się kończy mamy łatwo dostępne gniazdo UART.
Niestety UART to nie to samo co RS232. Procesor w naszym komputerze działa ze standardowym napięciem 3,3V i takie też napięcia występują na naszym gnieździe, natomiast RS232 wykorzystuje napięcia +/- 15V, więc bezpośrednie połączenie grozi uszkodzeniem komputera. Aby temu zapobiec, należy wykonać uład dostosowujący napięcia, można to zrobić np. z pomocą scalaczka MAX3232 lub podobnego, albo użyć gotowego rozwiązania, jak uczyniłem to ja!
Znalazłem w trzewiach szafy takie urządzonko:
Jest to stacja dokująca do starego Siemensa SL45i
Puk puk młoteczkiem, skrob skrob śrubokręcikiem i mamy:
Jest to ni mniej ni więcej niż… konwerter napięć z poziomów RS232 na 0-3,3V! Wystarczy teraz przylutować jak na zdjęciach:
przylutować wtyczkę:
I już możemy podłączać!
A co można zrobić po podłączeniu routerka do komputera napiszę (myślę, że napiszę) w kolejnym arcyciekawym (a jakże) artykule!
PS
Jeśli by się zdarzyło, że ktoś akurat nie ma stacji dokującej do SL45 to tak jak wyżej napisałem: proponuję samodzielne wykonanie konwertera napięć np. za pomocą układu MAX3232, schematy można znaleźć w internecie (chyba).
bezgłośne działanie – brak jakichkolwiek wentylatorów
11 portów wejścia/wyjścia
niewielkie rozmiary
designed for linux
Po małym hardware hackingu dostępne są:
port szeregowy (drugi dostępny po trochę większym hackingu)
port usb
interfejs JTAG
i kto wie co jeszcze!
Komputer ten doskonale nadaje się na domowy serwer (http, ftp, nfs itd.), router, przedłużacz portu szeregowego, po podłączeniu czujników może być stacją pogody z interfejsem www, itp. itd. randez vous., kgb.
Maszyna ta kosztuje na rynku wtórnym ok 40pln i sprzedawana jest z dedykowanym oprogramowaniem jako router Edimax BR-6104K
Dzisiaj postanowiłem zaangażować wszystkie dostępne siły i środki, by wspomóc piękną akcję “Uratuj Polskiego Rysia”!
Tak proszę Państwa! W Polsce pozostał tylko jeden prawdziwy Ryś – Ryś z Klanu! Niestety, wystarczy na niego spojrzeć, żeby zorientować się, że nie jest w najlepszej kondycji.
Jeśli nie jest Ci obojętny los Polskiego Rysia Pysia wsiadaj w taryfę i zasuwaj na saską kępę!
Dzięki Twojej pomocy będziemy mogli stworzyć odpowiednie warunki, by Rysio wrócił do polskich lasów!!
Ponieważ często trafiają ludzie, szukający czegoś trochę innego umieszczam przydatny link: Ratuj rysie swoim podatkiem!