Witam w kolejnym arcyciekawym wpisie kulinarnym!
Dzisiaj przedstawiam przepis na flammkuchen czyli flammekueche, lub z francuska Tarte flambée lub z esperanto Flamkuko a przez mieszkańców południa potrawa ta nazywana jest pizzą północy. Pochodzi podobno z Niemiec, chociaż mieszkańcy Esperanto nie zgadzają się z tym i twierdzą zaciekle, że to ich narodowa potrawa co doprowadza do częstych zamieszek na granicy!

Flammkuchen przypomina trochę pizzę, ale nią zdecydowanie nie jest – ciasto bez dodatku drożdży jest bardziej chrupiące i szybsze w przygotowaniu, farsz pozbawiony barokowego przepychu jaki nieraz obserwujemy na przeróżnych pizzach składa się w zasadzie z trzech może nie specjalnie zdrowych, ale za to niesłychanie tanich składników jakimi są cebula, surowy boczek i śmietana:

06-Aug-2011 12:17, Canon Canon EOS 50D, 8.0, 19.0mm, 0.005 sec, ISO 400

Ciasto przygotowujemy z

  • 300 g mąki pszennej
  • 180 ml wody
  • łyżeczki soli

Wszystko razem ugniatamy na jednolitą masę, taką, aby prawie w ogóle nie przyklejała się do rąk, jeśli by się okazała, za rzadka lub za gęsta dodajemy mąki lub wody!

Rozwałkowujemy ciasto na bardzo cieniutki placek i przenosimy na drewnianą łopatkę do pizzy. Tutaj musimy się na chwilę zatrzymać. Łopatka do pizzy jest niezbędna w tym przepisie, tak jak kamień do pieczenia pizzy, autor jest przekonany, że bez tych dwóch atrybutów kucharskich nie da się osiągnąć wystarczająco zadowalających efektów, ale oczywiście autor nie jest w przeciwieństwie do mistrza Miyagi nieomylny, w związku z czym może się okazać, że jest w błędzie. Zresztą temat kamienia do pieczenia, wraz z testem zostanie poruszony w jednym z kolejnych wpisów!

06-Aug-2011 12:34, Canon Canon EOS 50D, 8.0, 19.0mm, 0.005 sec, ISO 400

Cieniutki placek smarujemy gęstą śmietaną 18% i dekorujemy cienkimi plastrami surowego boczku (aby było łatwo uzyskać cienkie plasterki warto boczek wrzucić do zamrażalnika na godzinkę przed krojeniem!) i surowej cebuli. Wiele przepisów na naszą potrawę poleca by używać skwarek i podsmażonej cebuli jednak moim zdaniem w drastyczny sposób pogarsza to walory smakowe potrawy, wydłuża czas przygotowania i nie posiada żadnych zalet!

06-Aug-2011 12:36, Canon Canon EOS 50D, 9.0, 43.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Farsz oczywiście traktujemy pieprzą y solą!

Teraz placek wrzucamy do rozgrzanego ile fabryka dała piekarnika na tak samo rozgrzany kamień:

06-Aug-2011 12:38, Canon Canon EOS 50D, 5.6, 43.0mm, 0.004 sec, ISO 1000

I po około 4-5 minutach wyjmujemy, przepyszny, chrupiący placek:

06-Aug-2011 12:43, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 43.0mm, 0.004 sec, ISO 400

06-Aug-2011 12:43, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 43.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Oczywiście można zwiększyć nieco ilość dodatków, np grzybki jakieś, jednakże przesada nie jest wskazana, cały urok flammkuchen polega na prostocie!

06-Aug-2011 13:06, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 39.0mm, 0.004 sec, ISO 800

Pozdrawiam i życzę niezwykle smacznego placka!

 

W dzisiejszym wpisie postaram się namówić drogiego czytelnika do skosztowania prastarej (oczywiście my skosztujemy świeżą) Węgierskiej potrawy. Langosz, bo o nim będzie dzisiaj mowa, odziedziczył swoje imię po jednym z najpotężniejszych bogów z Panteonu znad Balatonu a mianowicie Langoszowi Gulaszowi. Oto jak w skrócie przedstawia się mit o Langoszu: Nieziemski Langosz Gulasz, spędzał wczasy nad Balatonem razem ze swoją dziewczyną o perłowych włosach. Pewnego dnia poczuł nagłą ochotę na kebaba, niestety, okazało się że w pobliskiej budzie z kebabami jest remanent, w związku z czym w budzie obok kupił taki placek z mąki ziemniaków i drożdży smażony na oleju. I placek ten zasmakował mu. I przychodził Langosz po ów placek codzień. I na jego cześć ów placek nazwano jego imieniem, ale dopiero jak wrócił z wczasów do domu bo obawiano się jego nieziemskiej reakcji. No cóż, jaki kraj, takie mity. Przejdźmy więc do rzeczy, co będzie nam potrzebne:

Ciasto:

  • mąka (4 szklanki)
  • woda (2 szklanki)
  • drożdże (pół kostki może być tj. 50g)
  • sól
  • 2 – 3 rozgotowane ziemniaki (mogą być również kartofle, grule lub pyry w zależności od preferencji)

Dodatki smakowe w zasadzie według uznania, od pikantnych poprzez rybne aż do jagodowych, ale ja przedstawię moje 2 ulubione, do których będziemy potrzebowali:

  • czosnek
  • śmietana 18%
  • ser żółty
  • ostra papryka (jak diabli)

23-Jul-2011 13:15, Canon Canon EOS 50D, 9.0, 39.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Zaczynamy od nalania sobie dużego kufla jasnego pełnego a następnie mieszamy drożdże z półszklanką wody i dodajemy łyżeczkę cukru.  Ostygłe kartofle miażdżymy za pomocą prasy (wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji jest naturalnie przypadkowe), dodajemy mąkę, wodę sól i drożdże ciągle popijając jasne pełne. Następnie ugniatamy to na jednolitą masę – rodzaj jakby ciasta. Gdyby okazało się, że ciasto jest za gęste lub za rzadkie dodajemy wody lub mąki.

Ja osobiście nie lubię się męczyć w związku z tym wyrobiłem sobie legitymację operatora maszyny do pieczenia chleba i użyłem owej maszyny do wyrobienia ciasta i taką opcję serdecznie polecam!

23-Jul-2011 13:22, Canon Canon EOS 50D, 10.0, 17.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Wyrobionemu ciastu musimy dać chwilę na rozwój, więc w stawiamy je w ciepłe dalekie od codziennego gwaru miejsce i zabieramy się za dodatki:

Sos czosnkowy otrzymujemy mieszając śmietanę z czosnkiem.

Starty ser otrzymujemy ścierając ser na tarce o drobnych okach.

Poszatkowaną paprykę analogicznie otrzymujemy szatkując paprykę.

23-Jul-2011 13:38, Canon Canon EOS 50D, 8.0, 32.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Dalej już z górki: odrywamy kawałek ciasta wielkości niedużego chomika i rozwałkowujemy na płaski placek o taki:

23-Jul-2011 14:06, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 20.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Bierzemy dużą patelnię na którą lejemy sporo oleju, by nasz Langosz mógł w nim pływać i rozgrzewamy tą mieszaninę patelni i oleju dość mocno, nie zapominając aby cały czas popijać jasne pełne. Gdy olej będzie gorący wrzucamy placek (a właściwie placek młodociany – rozwałkowane ciasto) na patelnię:

23-Jul-2011 14:10, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 30.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Plackowi się to nie spodoba i napuszy się trochę, ale po chwili spędzonej w gorącym ale niestety tłustym towarzystwie ochłonie trochę a nawet się zarumieni! Wtedy wyjmiemy go, rzucimy na talerz przykryjemy na chwilę ręcznikiem papierowym, by odsączyć wyrób zakładów przetwórstwa tłuszczowego i posmarujemy sosem czosnkowym i posypiemy serkiem żółtym:

23-Jul-2011 14:15, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 37.0mm, 0.004 sec, ISO 400

Albo posypiemy serem i papryką:

23-Jul-2011 14:25, Canon Canon EOS 50D, 7.1, 50.0mm, 0.004 sec, ISO 400

I to w zasadzie wszystko!

Nie pozostaje mi nic innego jak pożegnać się i życzyć smacznego!

PS Do takiego Langosza to piwko pasuje świetnie!

PS2

Mini rozmówki Polsko – Węgierskie:

Polski Węgierski
Langosz Lángos
Gulasz Gulyás

23-Jul-2011 13:15, Canon Canon EOS 50D, 9.0, 39.0mm, 0.004 sec, ISO 400

 

Witam drogą czytelniczkę, kłaniam się przemiłemu czytelnikowi!
W kolejnym wpisie zdecydowałem się podzielić z Państwem przepisem na najprawdziwszą, najwłoższszą najbardziej włoską z włoskich pizzę domową z szynką i pieczarkami! Pizza ta jest na prawdę pyszna, dość powiedzieć, że mistrz Miyagi zjada dwie takie dziennie!

Aby przygotować naszą pizzę potrzebujemy:

  • dorodny kartofel
  • mąkę pszenną
  • drożdża
  • wodę
  • sól
  • koncentrat pomidorowy
  • olej lub oliwę
  • ser żółty
  • cebulę
  • zioła prowansalskie
  • oregano
  • czosnek
  • szynkę
  • pieczarki (których ja zapomniałem kupić :( )

29-Dec-2008 18:48, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 14.0, 33.0mm, 0.004 sec, ISO 100

Na początku bieżemy pół paczki drożdży i mieszamy z połową szklanki ciepłej wody, w której rozpuszczony został uprzednio cukier biały kryształ w ilości pół łyżeczki. Następnie myjemy kartofel i chowamy do zamrażalnika. Koncentrat pomidorowy mieszamy z oregano i ziółkami prowansalskimi, dodajemy trochę wody, aby nowopowstały sos miał konsystencję smarków.

29-Dec-2008 18:56, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 13.0, 36.0mm, 0.004 sec, ISO 100

Przesiewamy pół kilo mąki przez sito (nie wiem po co, ale tak robią profesjonaliści) i czekamy aż drożdże zaczną pracować, powinno to trwać około 15 minut, w tym czasie zjadamy część sera i innych ingrediencji.

29-Dec-2008 18:59, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 13.0, 28.0mm, 0.004 sec, ISO 100

Mieszamy mąkę z drożdżyma, dwoma łychami oleju lub oliwy i ugniatamy. Dolewamy około pół szklanki wody i ugniatamy. Ugniatamy. Ciasto powinno być miękkie, bez grudek, nie powinno lepić się do rąk. Ugniatamy jeszcze kilka minut, formujemy kulę, kładziemy na tależu i odstawiamy.

29-Dec-2008 19:10, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 13.0, 43.0mm, 0.004 sec, ISO 100

W tym czasie kroimy, trzemy, obieramy nasze pozostałe składniki.

29-Dec-2008 19:20, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 13.0, 33.0mm, 0.004 sec, ISO 100

Musimy poczekać aż kula z ciasta zwiększy swoją objętość dwukrotnie (około).

Tik tak tik tak tik tak tik tak…

29-Dec-2008 19:31, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 11.0, 55.0mm, 0.005 sec, ISO 100

Gdy ciasto urośnie ponownie ugniatamy je przez chwilę i rozwałkowujemy na płasko!

29-Dec-2008 19:36, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 11.0, 32.0mm, 0.005 sec, ISO 100

Teraz już z górki, przenosimy rozwałkowane ciasto na blachę i smarujemy sosem i kładziemy cebulę.

29-Dec-2008 19:50, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 11.0, 39.0mm, 0.005 sec, ISO 100

Teraz: ser szynka pieczarki (ich nie dodałem bo nie miałem, echmmm) i zioła prowansalskie!

29-Dec-2008 19:55, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 13.0, 37.0mm, 0.005 sec, ISO 100

Następnie: rozgrzany do 250 st. piekarnik, 15 minut, talerz, przełyk, spać!

29-Dec-2008 20:14, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 11.0, 49.0mm, 0.005 sec, ISO 100

Dobranoc!

PS. Gdyby się szanownemu czytelnikowi zdarzyło poparzyć wyjmując z piekarnika pizzę, będzie on mógł do bolącego miejsca przyłożyć zamrożonego kartofla, dzięki czemu zminimalizowane zostaną uszkodzenia ciała jak i ból!

 

Witam ponownie!

Jako że blog mój ostatnio został zdominowany przez tematykę elektroniczno-informatyczną, postanowiłem dziś odświeżyć atmosferę i napisać o czymś zupełnie innym!

Od lat ludzie zastanawiają się, co jest lepsze, życie na wsi czy w mieście, do jakich by się wniosków nie doszło, łatwo zorientować się, że oba warianty mają swoje niezaprzeczalne zalety. Właśnie jedną z najważniejszych zalet życia na wsi chciałbym dzisiaj przypomnieć. Nie chodzi mi tu o świeże powietrze, tani cukier, piękne widoki, czy inne dyrdymały, mam na myśli Kontakt z Naturą! Mieszkańcy wsi najczęściej nawiązują kontakt z naturą za pomocą hodowli. Cóż może być wspanialszego i dającego więcej radości niż opieka nad naszymi braćmi mniejszymi? Na doglądaniu ich od urodzenia, karmieniu, obserwacji ich rozwoju, troski o ich byt, by w końcu je zarżnąć, obedrzeć ze skóry, porąbać i zjeść ze smakiem! Niestety, mieszkańcy miast są takich rozrywek pozbawieni, ale na szczęście nie wszystko stracone, od dzisiaj dzięki mnie i oni będą mogli sobie coś pohodować, zamknąć w słoiku, przytapiać, by w końcu np. przypiec i zjeść!

Jako, że raczej nikt nie chciałby trzymać w mieszkania stadka dorodnych prosiaków, ani tym bardziej kłaść się spać z kurami, nie będę opisywał jak wygląda chów tych zwierząt, skupię się natomiast na wychowie i utrzymaniu stadka soczewic, ale sprytny czytelnik może zaadaptować metody do hodowli innych roślin!

Aby rozpocząć przygodę z hodowlą niezbędne nam będą:

  • słoik
  • nasiona soczewicy (ale mogą być też np. fasolki mung, słonecznika, soi czy innego szajsu, jednakże hodowla nie będzie wtedy hodowlą soczewicy)
  • woda
  • opcjonalnie gaza i gumka recepturka

Słoik jakiego będziemy potrzebować można opisać krótko: czysty słoik litrowy lub większy bądź mniejszy.

Nasiona możemy kupić w sklepie ze zdrową żywnością, ale ja np. kupiłem nasiona soczewicy w Tesco i też działają, natomiast nasiona fasoli z Tesco słabo kiełkują.

Woda jak woda, polecam taką czerpaną z najgłębszych pokładów rurociągu miejskiego, jeśli nie chrupie i nie świeci – nadaje się!

A więc przystępujemy do działania:

Wsypujemy pewną ilość nasion do słoika:

Teraz w zależności od zdolności manualnych i ilości robactwa w domu możemy na otwór słoika nałożyć złożoną kilka razy gazę i przyczepić ją gumką recepturką (jak ktoś nie wie jak, to niech się raczej nie przyznaje).

Teraz zalewamy naszą hodowlę wodą:

i czekamy 2 – 3 godziny (przy fasolce i soi może być dłużej), tak aby nasionka namiękły, potem wodę wylewamy, ale tak by nasiona pozostały w słoju. Następnie codziennie rano i wieczorem nalewamy do słoja wodę, mieszamy i wylewamy wodę. Postępując w ten sposób, po pięciu dniach z tego co widać na pierwszym zdjęciu w tym artykule otrzymałem coś takiego:

Kiełki świetnie wyglądają i smakują pysznie:

26-Apr-2008 12:47, Canon Canon EOS 350D DIGIT, 5.6, 55.0mm, 0.001 sec, ISO 1600

Pozdrawiam i życzę udanych żniw!

 

Witam serdecznie!

Dzisiaj z okazji dziewiątego wpisu i tysięcznej odsłony mojego wspaniałego bloga, postanowiłem zdradzić Państwu przepis na doskonałą, przepyszną, one and only chałwę!

Do produkcji chałwy będą nam potrzebne następujące surowce:

  • sezam (takie ziarenka, nie zamek do drzwi),
  • miód pszczeli.

Z naszego kuchennego parku maszyn dobywamy:

  • patelnię,
  • elektryczny młynek do kawy (ja kupiłem kiedyś taki do mielenia saletry siarki i węgla drzewnego, ale po umyciu się nadaje!!!).

Bierzemy sezam i wrzucamy na patelnię (to było nie do przewidzenia, nie?) i podpiekamy na małym ogniu, aż sezam ZACZNIE zmieniać kolor. Ważne, żeby nie przypalić ani nawet nie zrumienić sezamu, gdyż chałwa będzie chałowa. Następnie czekamy, aż sezam przestygnie – najlepiej zdjąć go natenczas z patelni, bo nawet po zdjęciu z ognia pozostaje ona rozgrzana i może puścić nasz sezam z dymem.

Tatarata riki tiki minęło 10 minut, sezam ostygł więc wrzucamy go do młynka. Młynek na początku się zbuntuje, nie będzie chciał mielić sezamu, trzeba go będzie co chwilę wyłączać, żeby się nie spalił, ale mimo wszystko zmieli sezam na miłą dla oka i nosa, pachnącą chałwą i okrutnie gorzką masę.

Masę wyjmujemy z młynka i przekładamy np . do miski, w której zwykliśmy jadać müesli. Na każde 100 gram sezamu dajemy dwie łyżeczki miodu (albo zupełnie inną ilość) i mieszamy zawzięcie do otrzymania jednolitej słodkiej i gęstej masy. Odstawiamy do lodówki!
Chałwa gotowa!

Dziękuję, życzę smacznego i zapraszam do obejrzenia moich innych, jeszcze ciekawszych przepisów: KLIK

© 2012 mlodedrwale Suffusion theme by Sayontan Sinha