Łada Niva ledwo daje sobie radę, nie jedziemy szybko ale teren jest bardzo ciężki, cały czas muszę pamiętać o słowach kierowcy, by trzymać zęby zaciśnięte, bo inaczej mogę je stracić na wybojach. Mam tylko nadzieję, że sprzęt to wytrzyma, nie chcę zawieść redakcji.
Po kilku godzinach morderczej jazdy w końcu zjeżdżamy z krajowej „ósemki” * na leśną drogę. W końcu mogę odetchnąć. Jedziemy jeszcze kilka kilometrów gdy nagle kierowca zatrzymuje samochód i mówi, że dalej nie pojedzie, okazało się, że o 18 jest na „dwójce”* benefis Ryszarda Peji i musi zdążyć. No cóż, mus to mus. Sprzęt na plecy i dalej w drogę, żebym tylko nie zabłądził.

W końcu staję przed stalową bramą.

Nie zdążyłem nawet zdjąć plecaka, gdy z lasku po drugiej stronie bramy wyłonił się z lasu nieduży niedźwiedź, całkiem zwyczajny, gdyby nie fakt że jechał na rowerze. Stanąłem jak wryty – co okazało się znakomitą taktyką, ponieważ po kilku chwilach i paruset metrach niedźwiedź okazał się zwykłym żołnierzem przyodzianym w imponujące futro!
- To Pan? – spytał z wnikliwością na jaką stać tylko mundurowych
- Chyba tak – odpowiedziałem
- Proszę za mną
Po piętnastu minutach, żołnierz wrócił i powtórzyliśmy wcześniejszy dialog, z tą różnicą, że po „Proszę za mną” żołnierz otworzył mi bramę.

Budynek jednostki nie przypominał zwyczajnych zabudowań koszarowych, niskich betonowych, z małymi oknami. Wręcz przeciwnie, przypominał coś co kiedyś stało w Biskupinie: drewniana, otoczona fosą i palisadą konstrukcja bardziej nadawała by się na stodołę Mieszka Pierwszego niż na budynek najnowocześniejszej jednostki wojskowej na świecie.
- Przypomina to bardziej stodołę niż na budynek najnowocześniejszej jednostki wojskowej na świecie, nie? – spytał wielki żołnierz który pojawił się koło mnie nie wiadomo skąd.
- To zależy

* ze względu na konieczność zachowania tajemnicy nazwy miejsc i bohaterów zostały zmienione.

Tak właśnie zaczynała się opowieść o jednostce bez facebooka. Przeczytawszy kilka razy powyższy fragment uznałem, że dawka grafomaństwa została tutaj niestety przekroczona i postanowiłem, że nie dokończę historii i pogrążyłem się w smutku i rozpaczy na długie miesiące!

  4 Responses to “Niepisania przyczyna!”

  1. haha! temat potraktowany należną mu miarą!

  2. Lada Niva — wzruszylem sie, wszak to samochod
    prosto z serialu `Navstevnici’ (‘Goscie’ po naszemu, jakos
    1987-8 w TVP)!

    aha, ja jestem jednostko bez fb, dislike!

    pozdrawiam!

    wuj nat

  3. Ja rozumiem, że ten smutek i rozpacz owa już dawno minęły, można więc spokojnie podjąć temat dalej, w końcu nie ja jeden chyba czekam z zaciekawieniem na dalsze przygody, perypetie oraz przypowieści, które ta opowieść niechybnie niesie !

  4. z racji niepisania, ja moze sie pochwale podlym wystepkiem
    wlasnej sklerozy:

    otoz eksploruje orzechonosne zloza przy Siekierkowskiej,
    beztrosko wspinajac sie po drzewach i trzachajac galeziami,
    pozniej zbieram, susze i troskliwie selekcjonuje orzechy
    wzgledem, nieprawdaz, kalibru, rozdaje w rodzinie, jem sam,
    itp.

    no i chcialem suszyc w piekarniku, i oczywiscie zapomnialem
    i wylazlem do pracy. final do wyobrazenia sobie.

    moral: pamietaj chemiku zawczasu, wlewaj wode do kwasu :/

 Leave a Reply

(required)

(required)

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

   
© 2012 mlodedrwale Suffusion theme by Sayontan Sinha