<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Po chwilowej nieobecności!</title>
	<atom:link href="http://www.mlodedrwale.pl/2008/12/22/po-chwilowej-nieobecnosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mlodedrwale.pl/2008/12/22/po-chwilowej-nieobecnosci/</link>
	<description>arcyciekawy i przewspaniały blog o wszystkim</description>
	<lastBuildDate>Sat, 31 Dec 2011 15:53:42 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>By: wuj nat</title>
		<link>http://www.mlodedrwale.pl/2008/12/22/po-chwilowej-nieobecnosci/comment-page-1/#comment-277</link>
		<dc:creator>wuj nat</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Feb 2009 14:23:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mlodedrwale.pl/?p=33#comment-277</guid>
		<description>dzien dobry,

mniej kwieciscie i objetosciowo stanowczo nedzniej niz
szanowny kolega Kerunk, zaznaczam niniejszym, ze z
wielko radoscio przyjelem reaktywacje mlodychdrwalow!

pozdrowienia ze z Czech, ojczyzny Dabrowki,
kolezanki Mieszka I z trzeciej klasy podstawowki.

i tym skromnym rymem zakanczam,


wuj nat.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>dzien dobry,</p>
<p>mniej kwieciscie i objetosciowo stanowczo nedzniej niz<br />
szanowny kolega Kerunk, zaznaczam niniejszym, ze z<br />
wielko radoscio przyjelem reaktywacje mlodychdrwalow!</p>
<p>pozdrowienia ze z Czech, ojczyzny Dabrowki,<br />
kolezanki Mieszka I z trzeciej klasy podstawowki.</p>
<p>i tym skromnym rymem zakanczam,</p>
<p>wuj nat.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: kerunk</title>
		<link>http://www.mlodedrwale.pl/2008/12/22/po-chwilowej-nieobecnosci/comment-page-1/#comment-260</link>
		<dc:creator>kerunk</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 31 Dec 2008 03:15:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mlodedrwale.pl/?p=33#comment-260</guid>
		<description>Czyż może być coś wspanialszego niż powrót do cybernetycznej przestrzeni człowieka tak wielkiego formatu, wytrawnego fechmistrza słowa i obrazu, współczesnego Leonarda di Caprio ? Nie sądzę, dlatego też z wielką radością przyjąłem nowinę o tym zdarzeniu. I niechybnie nie ja jeden. Powiedzmy sobie szczerze: dziś, gdy Internet przypomina  zardzewiałe wiadro z gnijącą gnojówką, ożywcze tchnienie mistrza tej miary jest potrzebne jak przysłowiowej kani dżdż. I choć ciemne i puste dni bez nowych wpisów dłużyły się w nieskończoność - warto było czekać, by zobaczyć to, co widać.
A widać, co się zowie: mistrzowskie opanowanie warsztatu, wielopłaszczyznowe odniesienia do całokształtu kultury, niebanalną tematykę i tę niepowtarzalną, nieuchwytną iskierkę talentu, która w duszach odbiorców płonie pełnym ogniem całkowitego zauroczenia ! Jako wieloletni koneser sztuki przez wszystkie duże litery wiem co mówię, a mówię mianowicie, że mamy tu do czynienia z twórcą niezwykłej wagi - obserwujemy nie tylko wielkiej maestrii maga współczesnej techniki, ale przede wszystkim człowieka wrażliwego na najbardziej fundamentalne tematy nurtujące człowieka od mitycznych prapoczątków cywilizacji.  
Bo cóż jest bardziej człowiecze niż grzyb ? Owszem, stada wąskorozumnych durniów widzą w nim tylko roślinę, w najlepszym wypadku wykwintną przekąskę czy potencjalny preparat do wytrucia buszujących na poddaszu kun, lecz znawcy, a przecież to do nich własnie powyższe dzieło jest adresowane, oni bezbłędnie wyczują tu paralelę ludzkiego losu ! Tajemniczy fungus, wywodzący się z natury i nią otoczony, lecz pnący się dziko w przestworza, aby wydobyć się z nawożonej zwierzęcymi odchodami ziemi i sięgnąć kapeluszem absolutu - toż to każdy z nas ! Omnis fungus est ! - krzyczy do nas wolski geniusz i głos ten zalewa nas niczym halogen w ciemnym lesie, powodując ekstatyczny błogostan obezwładniającej prawdy. I teraz, niczym gotyckie katedry na akermańskim stepie, jawią się nam niezauważone dotąd odniesienia. Ńasze życie jest krótkie niczym życie grzyba, tak krótkie, że czasem powątpiewamy w ogóle w jego rzeczywistość, stąd też dramatyczne pytanie &quot;dead or alive&quot;. Uwydatnione słowo &quot;Wanted&quot; pokazuje, jak wielka jest potrzeba odpowiedzi. Twórca przestrzega jednak, że zbłądzą ci, którzy łakną dóbr materialnych - nagroda dla poszukujących ma wartość najwyższą, choć jest pzecież bezcenna. Marnośc ludzkiej egzystencji zaklęta w wyrafinowaną formę sztuki - oto niedościgły parnas, na który udało się wspiąć Autorowi tego dzieła !
Podobną sytuację obserwujemy w przypadku drugiego obrazu - ascetyzm formalny niesie ze sobą nieprzeniknione bogactwo treści, nieprzeniknione w takim stopniu, że jego ramowy opis musiałby zająć obszerne tomy, pozostaje więc sucho stwierdzić, że również i tu mamy do czynienia ze skończonym arcydziełem.
Zresztą trudności opisowe są tu jak najbardziej naturalne - wszak żadne słowa, nawet niemieckie dwunastosylabowce, nie są w stanie oddać nawet ułamka promila siły wyrazu powyższych tworów, nie pozostaje nam więc nic innego jak pochylić w milczeniu głowy i kornie podziwiać prześwietnego wirtuoza myśli, który niczym mocarny Ursus, po raz kolejny przeorał skostniały i płaski świat sztuki współczesnej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czyż może być coś wspanialszego niż powrót do cybernetycznej przestrzeni człowieka tak wielkiego formatu, wytrawnego fechmistrza słowa i obrazu, współczesnego Leonarda di Caprio ? Nie sądzę, dlatego też z wielką radością przyjąłem nowinę o tym zdarzeniu. I niechybnie nie ja jeden. Powiedzmy sobie szczerze: dziś, gdy Internet przypomina  zardzewiałe wiadro z gnijącą gnojówką, ożywcze tchnienie mistrza tej miary jest potrzebne jak przysłowiowej kani dżdż. I choć ciemne i puste dni bez nowych wpisów dłużyły się w nieskończoność &#8211; warto było czekać, by zobaczyć to, co widać.<br />
A widać, co się zowie: mistrzowskie opanowanie warsztatu, wielopłaszczyznowe odniesienia do całokształtu kultury, niebanalną tematykę i tę niepowtarzalną, nieuchwytną iskierkę talentu, która w duszach odbiorców płonie pełnym ogniem całkowitego zauroczenia ! Jako wieloletni koneser sztuki przez wszystkie duże litery wiem co mówię, a mówię mianowicie, że mamy tu do czynienia z twórcą niezwykłej wagi &#8211; obserwujemy nie tylko wielkiej maestrii maga współczesnej techniki, ale przede wszystkim człowieka wrażliwego na najbardziej fundamentalne tematy nurtujące człowieka od mitycznych prapoczątków cywilizacji.<br />
Bo cóż jest bardziej człowiecze niż grzyb ? Owszem, stada wąskorozumnych durniów widzą w nim tylko roślinę, w najlepszym wypadku wykwintną przekąskę czy potencjalny preparat do wytrucia buszujących na poddaszu kun, lecz znawcy, a przecież to do nich własnie powyższe dzieło jest adresowane, oni bezbłędnie wyczują tu paralelę ludzkiego losu ! Tajemniczy fungus, wywodzący się z natury i nią otoczony, lecz pnący się dziko w przestworza, aby wydobyć się z nawożonej zwierzęcymi odchodami ziemi i sięgnąć kapeluszem absolutu &#8211; toż to każdy z nas ! Omnis fungus est ! &#8211; krzyczy do nas wolski geniusz i głos ten zalewa nas niczym halogen w ciemnym lesie, powodując ekstatyczny błogostan obezwładniającej prawdy. I teraz, niczym gotyckie katedry na akermańskim stepie, jawią się nam niezauważone dotąd odniesienia. Ńasze życie jest krótkie niczym życie grzyba, tak krótkie, że czasem powątpiewamy w ogóle w jego rzeczywistość, stąd też dramatyczne pytanie &#8220;dead or alive&#8221;. Uwydatnione słowo &#8220;Wanted&#8221; pokazuje, jak wielka jest potrzeba odpowiedzi. Twórca przestrzega jednak, że zbłądzą ci, którzy łakną dóbr materialnych &#8211; nagroda dla poszukujących ma wartość najwyższą, choć jest pzecież bezcenna. Marnośc ludzkiej egzystencji zaklęta w wyrafinowaną formę sztuki &#8211; oto niedościgły parnas, na który udało się wspiąć Autorowi tego dzieła !<br />
Podobną sytuację obserwujemy w przypadku drugiego obrazu &#8211; ascetyzm formalny niesie ze sobą nieprzeniknione bogactwo treści, nieprzeniknione w takim stopniu, że jego ramowy opis musiałby zająć obszerne tomy, pozostaje więc sucho stwierdzić, że również i tu mamy do czynienia ze skończonym arcydziełem.<br />
Zresztą trudności opisowe są tu jak najbardziej naturalne &#8211; wszak żadne słowa, nawet niemieckie dwunastosylabowce, nie są w stanie oddać nawet ułamka promila siły wyrazu powyższych tworów, nie pozostaje nam więc nic innego jak pochylić w milczeniu głowy i kornie podziwiać prześwietnego wirtuoza myśli, który niczym mocarny Ursus, po raz kolejny przeorał skostniały i płaski świat sztuki współczesnej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

