Witam, ponieważ po chwilowej nieobecności postanowiłem przywitać swoich fanów!
A ponieważ nie wiem co napisać, piszę krótko…
Cholera, wyszedłem z wprawy : /
Więc aby nie przynudzać za długo podzielę się dziś z Państwem efektami mojej wieloletniej wędrówki po świecie grafiki komputerowej:
Oto pierwszy efekt, projekt znakomitej wlepki:
A to drugi, mój nowy ex libris (starego nigdy nie miałem):
Do widzenia! (Być może
)
PS.
Wszelkie kopyrajty są oczywiście zastrzeżone, a nielegalne kopiowanie może ściągnąć na kopiującego zdumiewającą reakcję władz państwowych, gniew boży i kto wie co jeszcze!
[Tu wstawić ankietę: "Kto wie co jeszcze?"]


Czyż może być coś wspanialszego niż powrót do cybernetycznej przestrzeni człowieka tak wielkiego formatu, wytrawnego fechmistrza słowa i obrazu, współczesnego Leonarda di Caprio ? Nie sądzę, dlatego też z wielką radością przyjąłem nowinę o tym zdarzeniu. I niechybnie nie ja jeden. Powiedzmy sobie szczerze: dziś, gdy Internet przypomina zardzewiałe wiadro z gnijącą gnojówką, ożywcze tchnienie mistrza tej miary jest potrzebne jak przysłowiowej kani dżdż. I choć ciemne i puste dni bez nowych wpisów dłużyły się w nieskończoność – warto było czekać, by zobaczyć to, co widać.
A widać, co się zowie: mistrzowskie opanowanie warsztatu, wielopłaszczyznowe odniesienia do całokształtu kultury, niebanalną tematykę i tę niepowtarzalną, nieuchwytną iskierkę talentu, która w duszach odbiorców płonie pełnym ogniem całkowitego zauroczenia ! Jako wieloletni koneser sztuki przez wszystkie duże litery wiem co mówię, a mówię mianowicie, że mamy tu do czynienia z twórcą niezwykłej wagi – obserwujemy nie tylko wielkiej maestrii maga współczesnej techniki, ale przede wszystkim człowieka wrażliwego na najbardziej fundamentalne tematy nurtujące człowieka od mitycznych prapoczątków cywilizacji.
Bo cóż jest bardziej człowiecze niż grzyb ? Owszem, stada wąskorozumnych durniów widzą w nim tylko roślinę, w najlepszym wypadku wykwintną przekąskę czy potencjalny preparat do wytrucia buszujących na poddaszu kun, lecz znawcy, a przecież to do nich własnie powyższe dzieło jest adresowane, oni bezbłędnie wyczują tu paralelę ludzkiego losu ! Tajemniczy fungus, wywodzący się z natury i nią otoczony, lecz pnący się dziko w przestworza, aby wydobyć się z nawożonej zwierzęcymi odchodami ziemi i sięgnąć kapeluszem absolutu – toż to każdy z nas ! Omnis fungus est ! – krzyczy do nas wolski geniusz i głos ten zalewa nas niczym halogen w ciemnym lesie, powodując ekstatyczny błogostan obezwładniającej prawdy. I teraz, niczym gotyckie katedry na akermańskim stepie, jawią się nam niezauważone dotąd odniesienia. Ńasze życie jest krótkie niczym życie grzyba, tak krótkie, że czasem powątpiewamy w ogóle w jego rzeczywistość, stąd też dramatyczne pytanie “dead or alive”. Uwydatnione słowo “Wanted” pokazuje, jak wielka jest potrzeba odpowiedzi. Twórca przestrzega jednak, że zbłądzą ci, którzy łakną dóbr materialnych – nagroda dla poszukujących ma wartość najwyższą, choć jest pzecież bezcenna. Marnośc ludzkiej egzystencji zaklęta w wyrafinowaną formę sztuki – oto niedościgły parnas, na który udało się wspiąć Autorowi tego dzieła !
Podobną sytuację obserwujemy w przypadku drugiego obrazu – ascetyzm formalny niesie ze sobą nieprzeniknione bogactwo treści, nieprzeniknione w takim stopniu, że jego ramowy opis musiałby zająć obszerne tomy, pozostaje więc sucho stwierdzić, że również i tu mamy do czynienia ze skończonym arcydziełem.
Zresztą trudności opisowe są tu jak najbardziej naturalne – wszak żadne słowa, nawet niemieckie dwunastosylabowce, nie są w stanie oddać nawet ułamka promila siły wyrazu powyższych tworów, nie pozostaje nam więc nic innego jak pochylić w milczeniu głowy i kornie podziwiać prześwietnego wirtuoza myśli, który niczym mocarny Ursus, po raz kolejny przeorał skostniały i płaski świat sztuki współczesnej.
dzien dobry,
mniej kwieciscie i objetosciowo stanowczo nedzniej niz
szanowny kolega Kerunk, zaznaczam niniejszym, ze z
wielko radoscio przyjelem reaktywacje mlodychdrwalow!
pozdrowienia ze z Czech, ojczyzny Dabrowki,
kolezanki Mieszka I z trzeciej klasy podstawowki.
i tym skromnym rymem zakanczam,
wuj nat.