Najstraszniejszy Thriller wszech czasów!

February 27th, 2009

Witam!

Dzisiaj chciałbym przedstawić czytelnikowi zapowiedź najstraszniejszego filmu w historii kinematografii polskiej, który być może powstanie w nieokreślonej, acz niedalekiej przyszłości.

Pierwszy film to backstage, więc nie jest taki straszny:

A oto trajler! Jako że zawiera przerażające sceny mogą oglądać go tylko osoby starsze niż 18 lat i młodsze niż 75:

W drugim filmiku mnie nie widać, ponieważ w nim pociągam tylko za sznurki!

Pozdrawiam!

Jak zrobić pizzę!

December 29th, 2008

Witam drogą czytelniczkę, kłaniam się przemiłemu czytelnikowi!
W kolejnym wpisie zdecydowałem się podzielić z Państwem przepisem na najprawdziwszą, najwłoższszą najbardziej włoską z włoskich pizzę domową z szynką i pieczarkami! Pizza ta jest na prawdę pyszna, dość powiedzieć, że mistrz Miyagi zjada dwie takie dziennie!

Aby przygotować naszą pizzę potrzebujemy:

  • dorodny kartofel
  • mąkę pszenną
  • drożdża
  • wodę
  • sól
  • koncentrat pomidorowy
  • olej lub oliwę
  • ser żółty
  • cebulę
  • zioła prowansalskie
  • oregano
  • czosnek
  • szynkę
  • pieczarki (których ja zapomniałem kupić :( )

Na początku bieżemy pół paczki drożdży i mieszamy z połową szklanki ciepłej wody, w której rozpuszczony został uprzednio cukier biały kryształ w ilości pół łyżeczki. Następnie myjemy kartofel i chowamy do zamrażalnika. Koncentrat pomidorowy mieszamy z oregano i ziółkami prowansalskimi, dodajemy trochę wody, aby nowopowstały sos miał konsystencję smarków.

Przesiewamy pół kilo mąki przez sito (nie wiem po co, ale tak robią profesjonaliści) i czekamy aż drożdże zaczną pracować, powinno to trwać około 15 minut, w tym czasie zjadamy część sera i innych ingrediencji.

Mieszamy mąkę z drożdżyma, dwoma łychami oleju lub oliwy i ugniatamy. Dolewamy około pół szklanki wody i ugniatamy. Ugniatamy. Ciasto powinno być miękkie, bez grudek, nie powinno lepić się do rąk. Ugniatamy jeszcze kilka minut, formujemy kulę, kładziemy na tależu i odstawiamy.

W tym czasie kroimy, trzemy, obieramy nasze pozostałe składniki.

Musimy poczekać aż kula z ciasta zwiększy swoją objętość dwukrotnie (około).

Tik tak tik tak tik tak tik tak…

Gdy ciasto urośnie ponownie ugniatamy je przez chwilę i rozwałkowujemy na płasko!

Teraz już z górki, przenosimy rozwałkowane ciasto na blachę i smarujemy sosem i kładziemy cebulę.

Teraz: ser szynka pieczarki (ich nie dodałem bo nie miałem, echmmm) i zioła prowansalskie!

Następnie: rozgrzany do 250 st. piekarnik, 15 minut, talerz, przełyk, spać!

Dobranoc!

PS. Gdyby się szanownemu czytelnikowi zdarzyło poparzyć wyjmując z piekarnika pizzę, będzie on mógł do bolącego miejsca przyłożyć zamrożonego kartofla, dzięki czemu zminimalizowane zostaną uszkodzenia ciała jak i ból!

Mobilna czytelnia

December 28th, 2008

Witajcie szanowni czytelnicy!

Czy nie nużyła Was nigdy podróż wlokącym się, zawsze zbyt małym, stającym na każdych światłach, natykającym się na każdy korek i inne utrudnienia drogowe, śmierdzącym autobusem? Mnie zawsze nuży. Na szczęście teraz ZTM postanowiła wyjechać nam, podróżnym na przeciw 32 tonowym kamazem i skrócić czas podróży autobusem za pomocą fascynującej i pouczającej lektury – mają powstać kąciki biblioteczne w autobusach!!

Sceptyczny z natury czytelnik, krzyknie zapewne: “nie wierzę!”, ale ja zamknę usta niedowiarkom! Miałem przyjemność jechać autobusem wyposażonym w kącik biblioteczny! Proszę oto dowód:

“Jeśli pomysł wypali, ZTM ma zamiar wyposażyć autobusy w kąciki: szachowy, modelarski i tai-chi!” – powiedział mi w zaufaniu,  mający znajomych w kręgach władz ztmu wyimaginowany informator.

Kierowca autobusu, w którym ów kącik biblioteczny jest testowany nie powiedział niestety nic, ponieważ rozmowa z kierowcą jest zabroniona.

Po chwilowej nieobecności!

December 22nd, 2008

Witam, ponieważ po chwilowej nieobecności postanowiłem przywitać swoich fanów!
A ponieważ nie wiem co napisać, piszę krótko…

Cholera, wyszedłem z wprawy : /

Więc aby nie przynudzać za długo podzielę się dziś z Państwem efektami mojej wieloletniej wędrówki po świecie grafiki komputerowej:

Oto pierwszy efekt, projekt znakomitej wlepki:

A to drugi, mój nowy ex libris (starego nigdy nie miałem):

Do widzenia! (Być może :P )

PS.

Wszelkie kopyrajty są oczywiście zastrzeżone, a nielegalne kopiowanie może ściągnąć na kopiującego zdumiewającą reakcję władz państwowych, gniew boży i kto wie co jeszcze!

[Tu wstawić ankietę: "Kto wie co jeszcze?"]

Akcelerator cząsteczek!

June 4th, 2008

Witam!

Jako że ostatnio wiele mówi się o akceleratorach cząstek elementarnych, pomyślałem więc, że dobrze było by zgłębić ten temat i przybliżyć go także szanownemu Czytelnikowi! Niestety, już po krótkiej lekturze branżowej prasy zorientowałem się, że akceleratory cząsteczek to jeden, wielki i w dodatku drogi pic na wodę! Akcelerator taki, nie dość że zajmuje dużo miejsca, to jego funkcjonalność ogranicza się do przyspieszania mikroskopijnych cząsteczek, czyli do niczego się nie przydaje, nie na darmo mistrz Miyagi bez przerwy powtarzał: “a na co mje ten akcelerator”.

Ja, aby nie wystrychiwać Czytelnika na przysłowiowego dudka postanowiłem opublikować własny projekt takiego akceleratora do samodzielnego montażu (z angielska “diy” – do it yeast*).

Do budowy naszego akceleratora potrzebne będą następujące elementy:

  • drut o średnicy fi, ale może być 1,5 mm
  • drut o innej, mniejszej średnicy (potrzebny do wykonania cząsteczek do akceleratora)
  • jakieś obcęgi sekatory , czy jak tam te narzędzia się nazywają
  • gumki recepturki (dostępne w najlepszych aptekach)

Gdy zgromadzimy potrzebne elementy możemy zabrać się do roboty!

Najpierw odcinamy kawałek drutu odpowiedniej długości i zginamy go w połowie za pomocą narzędzi wymienionych wcześniej:

Dalej przydajemy kształtu naszemu akceleratorowi:

Teraz czeka nas najtrudniejsza część, mianowicie z elementów szczytowych akceleratora zdejmujemy, uprzednio nacinając gumowe osłony i przewlekamy przez nie końcówki przeciętej gumki recepturki:

Dalej nakładamy gumowe osłony na nieosłonięte części akceleratora:

Akcelerator gotowy!

Teraz potrzebujemy jeszcze cząsteczek, żeby akcelerator miał co przyspieszać!

wykonujemy go z cienkiego drutu wg. rysunku:

No i to wszystko! Jeśli nie wiesz jak akcelerator uruchomić, nie masz 18 lat lub jesteś bezmyślnym kretynem zapomnij o wszystkim, co tu przeczytałeś!

*zrób to drożdżu

Apostazja!

June 4th, 2008

Witam!
W poprzednim wpisie obiecywałem, że napiszę następnego dnia, ale niestety, czas nie jest z gumy, a jak mawia mistrz Miyagi: “nie każda guma nadaje się do żucia”. Żeby nikt nie pomyślał, że czas marnowałem pochwalę się jednym z osiągnięć – spełnieniem prastarego marzenia, mianowicie stałem się APOSTATĄ!, czyli wystąpiłem z kościoła katolickiego! Pokrótce opiszę jak tego dokonałem:

  1. Ze strony www.apostazja.pl pobrałem wzór aktu apostazji (wybrałem polecany nr 2)
  2. Uzupełniłem wzór swoimi danymi
  3. Namówiłem moją Mamusię i kolegę “Maję” by podpisali
  4. Poszedłem do parafii zabierając rzeczonego kolegę “Maję”

W parafii przywitała mnie starsza pani ubrana w czarną sukience wykończoną paroma białymi detalami. Pani, gdy dowiedziała się po co przyszedłem spojrzała na mnie wzrokiem antarktycznym i zadzwoniła po księdza.

Rozmowa z księdzem nie była łatwa, z powodu wzajemnych uprzedzeń i antagonizmów, jakie do siebie czuliśmy. Najpierw zaproponował, bym przyszedł z rodzicami, rodzicami chrzestnymi i jeszcze dwoma dodatkowymi świadkami, na co ja się nie zgodziłem. Po parominutowym sparingu werbalnym ustaliliśmy, że do tego, żebym mógł wypisać się z organizacji, do której się nigdy nie zapisywałem muszę zrywać z łóżka Mamę, która właśnie chciała się przespać po powrocie z pracy, by przyszła i powiedziała księdzu dzień dobry. W międzyczasie “Maja” przepytał naszego “duszpasterza” ze znajomości prawa kanonicznego :)

Gdy przyszła Mama cała procedura zakończyła się powodzeniem (chyba, ponieważ ksiądz powiedział, że żadnego zaświadczenia mi nie da, bo nie ma takiego obowiązku).

Pozdrawiam!

mlodedrwale apostata